Sam osobiście będąc na studiach dorabiałem, co nieco w barze znajomego. Płaca jak była taka była ale praca była w sumie przyjemna bo wśród znajomych. Jednak czy to jest to? Wielu innych studentów poza pracą w gastronomi dorabiało w supermarketach czy jako roznosiciele ulotek. Ale czy w momencie, gdy jesteś osoba z dość duża wiedzą z danej dziedziny jak matematyka, biologia czy angielski, nie warto pomyśleć o korepetycjach? Mowa oczywiście o ich udzielaniu.

Studiując w większym mieście –a przecież przeważnie tam znajdują się główne uczelnie naszego kraju, zainteresowanie prywatnymi lekcjami jest naprawdę duże. Na dodatek wielu uczniów poszukuje ich właśnie w śród studentów z bardzo prostego powodu – ceny. Dla nas to i tak niezły biznes. Kilka lekcji w tygodniu powiedzmy po 30 zł mnożone, przez 4, czyli cały miesiąc potrafi dać nam kilka set złotych dodatkowych środków bez 10 godzinnej harówki w supermarkecie czy barze za 5zł/h

Największy boom przezywają oczywiście zajęcia z języków obcych, ale studenci np polonistyki mają duże pole do popisu, gdyż w Polsce rok rocznie kilkadziesiąt tysięcy uczniów musi przygotować prezentacje maturalne – wielu z nich szuka „gotowca” lub pomocy.

A jak kierować finansami?

Przede wszystkim bądźmy konkurencyjni – ceny ustalajmy w zależności od potrzeb oraz konkurencji. Warto popatrzeć w Internecie, jakie są stawki oraz ogłosić się tam samemu gdyż prawie wszyscy szukają osób właśnie w sieci a nie gazecie. Staraj się prosić o opłatę z góry za przynajmniej kilka lekcji z ustaleniem warunku, że np drugie odwołanie na 5 minut przed będzie się równało z utrata jednej lekcji – takie odwołania to standard, więc nie tracimy na to czasu a juz tym bardziej pieniędzy. Uczeń mający takie „ultimatum” nie będzie nas wystawiał do wiatru. No i najważniejsze z czasem nie będziemy musieli się ogłaszać, ponieważ dobra opinia oraz renoma to podstawa biznesu.

Tagi: , ,

Powiązane wpisy


Zostaw odpowiedź

Musisz być zalogowany aby móc pisać komentarze.